fbpx

Adrianna Napiórkowska-Bek

 – absolwentka Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, etnolog i antropolog kultury, pedagog. Obecnie pracuje jako etnograf w Muzeum Regionalnym w Jaśle, gdzie spełnia się także jako ceramik pasjonat. Jej zainteresowania naukowe od lat oscylują wokół tematyki kulturotwórczej i religioznawczej. I, co najistotniejsze, jest szczęśliwą mamą sześcioletniego Antosia.

Wyjaśnienia eksperta.

„Nasi przodkowie zauważyli, że drzewa iglaste przez cały rok są zielone oraz odporne na mróz i wiatr – to skojarzyło im się z wielką siłą i nieśmiertelnością. Byli więc przekonani, że jodłowe gałązki mają magiczną moc, i dlatego iglaste drzewka bądź ich gałązki znoszono do domów, a nawet zawieszano je w pomieszczeniach, gdzie mieszkały zwierzęta. Z czasem gałązki choinek zaczęto ozdabiać, aby zapewnić domostwu urodzaj i powodzenie w nadchodzącym nowym roku. Robiono więc tzw. podłaźniczki – okrągłe stroiki z gałązek iglaków – które zawieszano pod sufitem, podobnie jak ścinane świerki czy jodły. Choinka na stojaku pojawiła się dużo później. Wszyscy słyszeli też o Gwieździe Betlejemskiej, za którą podążali Trzej Królowie w poszukiwaniu nowonarodzonego Jezusa. Do dziś symbolicznie wyraża ją pierwsza gwiazdka, która pojawi się w wigilijny wieczór. Dzieci czekają na nią, aby zwołać wszystkich domowników na Wigilię.” – Adrianna Napiórkowska – Bek